Od dawna nic nie pisałem o filmach. Oglądam ich na pewno mniej niż kiedyś, więcej już śledzę seriale (Mad Men, The Office, Entourage) i tak naprawdę to wrodzone lenistwo nie pozwala mi wklejać tylu rekomendacji co kiedyś. Ale teraz okazja jest szczególna, bo jest nią nowy film QT, którego jestem dużym zwolennikiem.
Spodziewałem się znakomitej, nieskrępowanej niczym inteligentnej zabawy z konwencjami i oczywiście dostałem to. Nie wiem natomiast, jak to wieszczą niektórzy, czy jest to najlepszy film Tarantino od lat, bo wg mnie on zawsze trzyma wysoki poziom i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Co do meritum. Akcja dzieje się w okupowanej Francji, do której zostaje wysłany specjalny oddział wojskowy (tytułowe Bękarty) złożony z samych żydów, których zadaniem jest sabotaż na tyłach niemieckiej armii. Na czele oddziału stoi Brad Pitt (doskonała rola), a wśród jego podopiecznych jest m.in. Eli Roth (znany z reżyserii "Hostelu" i z
antypolskich wypowiedzi).
Pojawiają się też oczywiście silne, piękne kobiety (w tym np. Diane Krueger, mniam)
"Bękarty" są swoistym hołdem oddanym kinu wojennemu. QT miesza konwencje - raz film ogląda się jak western, raz jak nowoczesne kino akcji a wszystko to okraszone współczesną muzyką (pojawia się np. utwór Davida Bowie)
Prawdziwym odkryciem jest jednak austriacki aktor Christopher Waltz (powyżej) wcielający się w rolę bezwzględnego SS-manna Hansa Landę, człowieka o wysublimowanych manierach, poliglotę i erudytę. To jest jego film, co doceniło już jury w Cannes przyznając mu nagrodę za jego rolę. Zapamiętajcie tego pana, bo na pewno będzie jeszcze o nim głośno.
PS. Film widziałem już 2 razy co i wam polecam. Wtedy bowiem zauważa się wszystkie smaczki i niuanse decydujące o budowie filmu.